jedzenie, Madera, restauracje, restauracje Funchal, restuaracje Madera
Leave a comment

Jak karmi Madera?

Mam nadzieję, że coraz więcej z Was podczas wakacji i urlopów odrzuca opcję all inclusive i half board, z pełnym uwielbieniem i świadomością rzucając się na lokalne restauracje i knajpki. Są bowiem na świecie miejsca, gdzie lokalna kuchnia MUSI być degustowana poza hotelem, w przeciwnym razie możemy założyć, że wracamy biedniejsi o najważniejsze doświadczenie.

Madera z racji swojego położenia powinna być jednym wielkim stołem delicji, na którym każdy znajdzie coś dla siebie. I jest nim, tylko wymaga pewnych poszukiwań. Funchal ma swoje gastronomiczne rejony, jak Zonha Velha czy restauracje w porcie przy, które walczą o każdego klienta zaganianiem, zagajaniem i podtykaniem menu pod sam nos.

restuaracje Funchal

W Funchal unikajcie restauracji obstawionych menu w formie albumu i typowych naganiaczy

To standard, którego w dużych miejscowościach turystycznych nie unikniecie. Grunt to odmawiać i iść dalej. Bo gdzieś tam, w bocznej uliczce, a nawet przy głównym szlaku pielgrzymki turystów, można znaleźć prawdziwą gastronomiczną perłę. Na polskich blogach próżno szukać gastronomicznych rekomendacji, widocznie muszę ciężej pracować nad zachęceniem Was do zwiedzenia Madery na własną rękę.

Przed Wami kulinarne dobrodziejstwo wyspy, którego miałam przyjemność spróbować przez (za) krótki tydzień. Bierzcie i jedzcie!

O Jango

owoce morza, Madera, Funchal, espada

Klimatyczna restauracja usytuowana przy turystycznej Rua de Santa Maria. Jeżeli się tam wybierzecie – możecie zamawiać w ciemno półmisek owoców morza. Zajmuje większość stołu, co dodatkowo potęguje zachwyt. Na naszym talerzu wylądowały grillowane krewetki, kalmary, skałoczepy, ośmiorniczki i kawałki ryby papuziej. Do tego oczywiście gorące Bolo do Caco, za którym tęsknię i kocham całym sercem. Ucztę dopełniło portugalskie białe wino. Tutaj również po raz pierwszy próbowaliśmy sławnej ponchy, ale niestety był to zwykły sok pomarańczowy z kartonika, wymieszany z kiepskim rumem i lodem. Takie wpadki może zrekompensować samo miejsce – siedząc na zewnątrz możemy obserwować innych turystów, podpatrywać dzieci wracające ze szkoły, czy podziwiać charakterystyczną zabudowę Starego Miasta. Dla mnie – dzika przyjemność. Za minus mogłabym uznać jedynie ciasno ustawione stoliki, trudno wśród nich o intymność, a obsługa musi mocno wciągać brzuchy. Za kolację dla dwóch osób – półmisek owoców morza z dodatkami, butelkę wina i dwie ponche zapłaciliśmy 80 Euro.

owoce morza, Madera, Funchal, kuchnia Madery

espada, kuchnia Madery, restauracje Funchal

Bolo do Caco

Bolo do caco, kuchnia Madery, fast food

Bolo do Caco to pszenny podpłomyk pieczony na rozgrzanej bazaltowej płycie, rozkrojony, suto posmarowany masłem i natarty sporą ilością czosnku. Magiczny myk polega na podgrzaniu go raz jeszcze od strony posmarowanej masłem i ponownym złożeniu. To najpopularniejsza przekąska Madery podawana na dwa sposoby. W restauracjach, jako okrągłe chlebki z masłem i czosnkiem lub jako street food – bułki o podłużnym kształcie. W tym wydaniu to podstawowa wersja plus zapieczone w środku chorizo lub ser. Kompulsywnie objadaliśmy się Bolo do Caco podczas całego pobytu. Sycące chlebki stanowiły dla nas brunch, lunch, a po cięższej nocy, także śniadanie. Na szczęście zwijali interes w nocy. Jeżdżąc po wyspie, zaglądaliśmy bardzo często do przydrożnych knajpek na typową biccę (espresso) i w każdym menu widniała ta sztandarowa przekąska. Jest tak popularna i prosta, że doprawdy, trudną ją spieprzyć. Łatwiej nam określić, gdzie smakowała nam najbardziej – idąc na targ w Funchal, wdepnijcie do Casa do Bolo do Caco. Chleb tutaj jest bardzo świeży, lekko wilgotny od roztopionego wewnątrz masła, a chorizo wyraziste i chrupiące. Do tego zimna brissa i czuję wielki przypływ szczęścia. Koszt ok. 2Euro/sztuka, wersja z dodatkami – 3-4 Euro.

Bolo do caco, fast food. street food, kuchnia Madery

kuchnia Madery, bolo do caco, knajpy Funchalbolo do caco, knajpy Funchal, street food

Festas dos Santos Populares

espetada, kuchnia Madery, szaszłyki

To nie nazwa restauracji, ani lokalnego dania. Odwiedzając Maderę w czerwcu, mieliśmy wyjątkową okazję uczestniczenia w obchodach portugalskich Festas de Santos Populares, czyli święcie patronów. Poszczególne miasta toną wtedy w kolorowych ozdobach, migających światełkach,  a atrakcjom towarzyszy radosna portugalska muzyka i huczne parady. Najważniejszym akcentem tych wyjątkowych świąt jest oczywiście jedzenie. Poczuliśmy to szczególnie, całkiem przypadkiem biorąc udział w wyjątkowym Festa de São Pedro w miejscowości Ribeira Brava. W nocy z 28 na 29 czerwca mieszkańcy biesiadują, jedząc sławne espetady i oczywiście Bolo do Caco. Na całej długości plaży rozstawia się rząd metalowych stoisk, a tuż przed nimi, w prowizorycznych grillach, rozpala ogień. Płacimy 10 Euro, a właściciel stoiska na naszych oczach odkraja wybraną część wołowiny, kroi ją na kilkanaście dużych kawałków, obtacza w grubych kryształkach soli i liściach laurowych. Mięso należy teraz wbić na solidny kij (przyjrzyjcie się dobrze jego grubości) i obsmażać nad ogniem. Daniu głównemu, czyli właśnie espetadzie, towarzyszy Bolo do Caco lub pajdy świeżego, wiejskiego chleba. Popijamy piwem, brissą lub lokalnym winem.

espetada, wołowina, kuchnia Madery

espetada, kuchnia Madery

kuchnia regionalna, kuchnia Madery

Ta niesamowita uczta przyciąga dzikie tłumy, sznury samochodów ciągną się kilometrami, a na plaże ściągają całe wielopokoleniowe rodziny. Wszyscy biesiadują przy drewnianych stołach, rozstawionych na ciepłym piasku. Zabawa trwa do białego rana, a okrzyki radości słychać w oddalonym o 12km Funchal. Gwarantuję Wam, że szaszłyka w takiej postaci (i rozmiarze!), i w takim towarzystwie nie zjecie nigdzie indziej.

Prazeres Rurais

esptada z tuńczyka, kuchnia Madery

Maleńka miejscowość Prazeres („Przyjemności”) była zdecydowanie odkryciem tego wyjazdu. Dwukrotnie wracaliśmy na obiad do rodzinnej restauracji „Prazeres Rurais”. Z werandy słychać śpiew kilku kanarków, ukrytych w wielkiej kolorowej klatce, wygodne drewniane stoły nakryte pasiastymi obrusami pozwalają na wytchnienie w popołudniowych godzinach. Gości obsługuje właścicielka lokalu, za każdym razem pyta nas, co dziś zwiedziliśmy i jakie są nasze dalsze plany. Poleca też najświeższe dania. Menu to zaledwie dwie kartki – 3 pozycje z przystawkami i 5 głównych dań. Wszystkie potrawy przygotowywane są z lokalnych, świeżych składników. Czujemy to pochłaniając ogromne krewetki, podawane z miseczką roztopionego masła z czosnkiem i natką pietruszki. Następnie na stół wjeżdża espetada z mięsistymi kawałkami tuńczyka, owiniętymi cudownym boczkiem.

kuchnia Madery, ekoprodukty, ryby i owoce morza

kuchnia Madery, owoce morza, krewetki

Aż wstyd nam przyznać, że największym odkryciem są…frytki. Domowe, pokrojone w przypadkowe kształty, cudownie chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. Za drugim razem zamawiamy podwójną porcję. Próbujemy też sławnego pałasza z bananami (mistrzowsko przyrządzone zielone banany) i świeżo wyłowioną doradę, pieczoną w całości na ruszcie. Podczas dwóch wizyt w „Prazeres Rurais” wydaliśmy łącznie ok. 60 Euro, co przy talencie kucharza i jakości składników wydaje się być bardzo rozsądną ceną.

„ Muralhas Bar” Canical

lapas, skałoczepy, owoce morza, kuchnia Madery

Co powiecie na to, żeby prosto z plaży, na boso i z mokrymi włosami, rozsiąść się beztrosko w knajpie serwującej najlepsze i najtańsze owoce morza na wyspie? Obsługa nawet nie próbuje udawać, że zna angielski, w menu kilka żelaznych pozycji, a nad nami łopoczą parasole znanego producenta napoju gazowanego. W „Muralhas Bar” jest tak, jak najbardziej lubię czuć się na wakacjach, niezobowiązująco. A do tego przepysznie. Na małych glinianych talerzykach, co chwilę na stół wpada: ogromna porcja skwierczących krewetek (8 Euro), jędrna ośmiornica z rusztu pokropiona oliwą i sokiem z cytryny (ok. 6 Euro), maleńkie rybki castanhetas, smażone na oliwie z czosnkiem (5 Euro), świeżuteńkie lapas grelhadas (3,50 Euro), czyli wspomniane już skałoczepy wyjadane z gorących muszli, porcja muli z natką pietruszki (3,50 Euro), a do tego, wiadomo, frytki i brissa.

owoce morza, kuchnia Madery, ośmiornica grillowana

brisa, marakuja, kuchnia Madery, restuaracje Madera

Jest tak rozkosznie, że ponownie wertuję menu, choć mózg nie dopuszcza informacji o kolejnej porcji krewetek. Pozostaje uregulować rachunek i ruszyć dalej w drogę…lub z powrotem na plażę.

„Beef & Wines” – Funchal

picnha, kuchnia Madery, restauracje Funchal

Wracamy do Funchal – tym razem chcemy mięsa! W „Beef & Wines” koniecznie musicie spróbować Picanhicieniutkich kawałków grillowanej wołowiny odkrajanych z gorącego udźca, tuż nad Waszym talerzem. Wybieramy stopień wysmażenia i za chwilę na talerzu ląduje kilka plasterków soczystego mięsa. Dodatki to kilka wyśmienitych sosów, m.in. klasyczny  z zielonym pieprzem, kremowy na bazie madery, czy cięższy, z dodatkiem sera dojrzewającego. Bardzo mocnym punktem tego miejsca jest selekcja  win. Sommelierka obsługująca nasz stolik, po zapoznaniu się z naszym zamówieniem, zapytała o budżet, po czym zaproponowała nam kilka pozycji z karty. Zdecydowaliśmy się na portugalskie, charakterne, gęste wino ze szczepu touriga nacional, które idealnie komponowało się ze średnio wysmażonym mięsem. Największym zaskoczeniem w tym miejscu jest ostatni etap kolacji, czyli regulowanie rachunku.

picanha, wołowina, restauracje Funchal

kuchnia Madery, restauracje Funchal

Szczerze mówiąc nie mieliśmy pojęcia, ile może kosztować nasza kolacja. Zjedliśmy ogromną ilość mięsa, kelner z udźcem i nożem wracał do naszego stolika pięć, a może nawet sześć razy. Jako przystawkę zamówiliśmy carpaccio i lekką sałatkę. Do tego świetne wino. Obawiałam się, że ktoś z nas będzie musiał skoczyć do hotelu po większą ilość gotówki, a najlepiej kartę kredytową. Przełykałam nerwowo ostatni haust wina, kiedy na stoliku pojawił się paragon z kwotą… 60 Euro. Nie przegapcie tego miejsca!

Będę z Wami szczera, gdyby mój każdy posiłek na wyczekanych wakacjach, w tak wyjątkowym miejscu, miał się kończyć w kolejce do podgrzewanych bemarów w hotelowej restauracji – wyłabym z rozpaczy. Jedzenie to podróż wszystkich zmysłów – pamiętajcie o tym i karmcie je tym, co najlepsze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *