Bez kategorii, Matera
Leave a comment

Matera – zapomniane miasto

 

Kolejnego dnia pobytu w Apulii mogliśmy pozostać nad Adriatykiem i wygrzewać się w słońcu jak jaszczurki, ale zdecydowałam, że do Matery pojedziemy jak najszybciej. To miasto śniło mi się po nocach. Nie mogłam dłużej czekać. Opuściliśmy więc bajkowe Polignano a Mare i ruszyliśmy do Matery, położonej 70 km od wybrzeża, w prowincji Bazylikata. Podczas leniwej przejażdżki przez wsie i miasteczka, zauważyłam, że wraz z regionem administracyjnym, zupełnie zmienia się krajobraz. Nagle, z krainy niekończących się gajów oliwnych, rozrzuconych na płaskiej jak stół powierzchni, wjechaliśmy w surowy i górzysty teren Bazylikaty.

CIAO BASILICATA!

Tu, nieczuła ziemia zabrania wielkich upraw, uniemożliwia zbieranie bogatych plonów. Częste i silne trzęsienia ziemi, spowodowały jednak, że krajobraz jest bardzo urozmaicony. Do Matery docieramy pod wieczór, przedzierając się przez lekką mgłę, co tylko potęguje dwojakie uczucie ekscytacji i konsternacji tym miejscem. Zewsząd witają nas chorągiewki i plakaty przypominające, że to właśnie Matera została wybrana Europejską Stolicą Kultury 2019. To ogromny sukces całego południa Włoch – Matera jest bowiem pierwszym zgłoszonym  i zwycięskim miastem z obszaru włoskiego buta.

matera basilicata sassi

SASSI DI MATERA – NOC SPĘDZONA W SKALNEJ GROCIE

Docieramy do centralnego i najważniejszego punktu naszego pobytu – Sassi di Matera – kamiennej części miasta. Po kilku próbach udaje mi się dodzwonić do naszego gospodarza, oczywiście zna tylko jeden język i nie jest nim angielski. Małymi uliczkami prowadzi nas do naszego hotelu La Neviera nei Sassi. Dzisiejszą noc spędzimy w pokoju wydrążonym w wapiennej skale, być może już w epoce kamienia łupanego.

la neviera sassi basilicata matera

sassi hotel matera basilicata

cornetto, basilicata, matera, sassi

WSTYDLIWA TAJEMNICA WŁOCH

Historia tego miasta jest tak osobliwa, że z trudem przyjmuję do wiadomości kolejne fakty. Jedno z najstarszych miast świata (osadnictwo sprzed 9000 lat!), w którym do połowy XX w. nie było elektryczności, kanalizacji, ani bieżącej wody. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej w czasie epidemii kilku śmiertelnych chorób, m.in. malarii i cholery, które wręcz zdziesiątkowały miasto. Na początku 1950 roku 90% populacji Matery stanowili analfabeci, a umieralność noworodków osiągała 50%. Władze Włoch, skupiające swoją uwagę na bogatej północy, o tragicznej sytuacji mieszkańców dowiedziały się całkiem przypadkiem, dzięki fragmentom jednej książki:

matera sassi gravina italy basilicata

 „Po wąskiej i spadzistej ścieżce zaczęłam schodzić z zakrętu w zakręt, na sam dół. Bardzo wąska uliczka szła – że tak się można wyrazić – po dachach domów. Mieszkania są kute w stwardniałej glinie wąwozu, a każde z nich ma fasadę, nieraz piękną ze skromnym ornamentem z XVIII wieku. Te pozorne fasady, z powodu pochyłości stoku górskiego, przylegają dołem do ściany skalnej, a w górze nieco od niej odstają: wąskim pasmem między fasadami a stokiem biegną ulice, które są równocześnie jakby podłogą dla tych, którzy wychodzą z mieszkań górnych, i dachem dla domów znajdujących się poniżej.”

sissi matera basilicata italy

 „Drzwi były z powodu gorąca pootwierane. Przechodząc zaglądałam do wnętrz, które nie miały żadnych okien tylko drzwi dostarczające powietrza i światła. Czasem nie było nawet drzwi. Wchodziło się z góry po schodkach i zasuwało otwór. W owych ciemnych dziurach o ścianach z ziemi, widziałam łóżka, nędzne graty i łachmany. Na podłodze leżały psy, barany, kozy i świnie. Każda rodzina ma do rozporządzania jedną taką jamę i sypiają tu wszyscy razem: mężczyźni, kobiety, dzieci i zwierzęta. W ten sposób żyje dwadzieścia tysięcy ludzi.

grotta casa sassi matera

Dzieci bez liku. W upale, w chmarach much, w kurzu jest ich pełno wszędzie, zupełnie nagich albo okrytych jakimś łachmanem. Nie widziałam nigdy takiego obrazu nędzy, a przecież jestem przyzwyczajona już, z racji mego zawodu, mieć do czynienia co dnia z dziesiątkami dzieci biednych, chorych i źle utrzymanych. O tak rozpaczliwym widowisku nie miałam jednak pojęcia. Patrzyłam na dzieci siedzące przy drzwiach w gnoju, w słońcu, z oczyma na pół przymkniętymi, o powiekach czerwonych i nabrzmiałych. Muchy wciskały się do chorych oczu, a dzieci nie czuły, że im muchy włażą do oczodołów. To była jaglica. Wiedziałam, że tu panuje, ale widok choroby w tak strasznym brudzie i w tej nędzy był przejmujący. Spotkałam też inne dzieci z twarzami pomarszczonymi jak u ludzi starych i wysuszonych z głodu, o włosach pełnych wszy i nieczystości. Większość z nich miała brzuchy wzdęte, olbrzymie, a twarze żółte i cierpiące wskutek malarii. Kobiety widząc, że zaglądam przez drzwi, zapraszały mnie do wejścia. Widziałam więc w tych jaskiniach ciemnych i cuchnących, leżące na ziemi dzieci, przykryte jakimiś łachmanami i dzwoniące zębami w ataku febry. Inne znów wyniszczała do ostateczności czerwonka. Niektóre twarzyczki z wosku dawały do myślenia, że tu panuje coś gorszego od malarii, może gorączka tropikalna, może Kala Azar, czarna febra. Matki także wynędzniałe, trzymające przy zwiędłej piersi źle odżywione niemowlęta, witały mnie uprzejmie, lecz ponuro.

matera sassi italy basilicata

W tym prażącym słońcu miałam chwilami wrażenie, że znalazłam się w środku miasta dotkniętego zarazą. Schodziłam coraz głębiej w kierunku kościoła, a w oddaleniu kilku kroków towarzyszyła mi chmara dzieci. Krzyczały coś w swym żargonie, czego nie mogłam zrozumieć, i szłam dalej, one zaś nie ustawały w swoich wołaniach. Sądziłam, chcą jałmużny, więc się zatrzymałam i dopiero wówczas odróżniłam kilka słów, które dzieci wołały chórem: Pani, daj nam chininy, Pani daj nam chininy! Rozdzieliłam między nimi trochę drobnych, alby kupiły sobie cukierków, ale nie tego się domagały prosząc dalej o chininę. Doszliśmy w końcu do dna owego wąwozu i do pięknego, barokowego kościoła Matki Bożej z Idris; i tam dopiero wznosząc oczy w górę zobaczyłam nareszcie całą Materę. Było to istotnie prawdziwe miasto. Fronty wszystkich jaskiń, które stąd wydają się domami, są białe i równe, a otwory drzwi spoglądają jak czarne oczy w dal. Śliczne, malownicze miasto.”

matera-basilicata-sassi

Przerażający obraz Matery w książce „Chrystus zatrzymał się w Eboli” Carla Levy’ego nakreśla siostra autora, Louise. To z tej relacji, na początku lat 50., Włoscy politycy praktycznie dowiedzieli się  o istnieniu Matery i jej ogromnym zacofaniu. Władze szybko podjęły decyzję o przesiedleniu mieszkańców do nowych mieszkań (większość z nich w rozpaczy, nocami, wracała do starych domów), a Sassi czekało, niszczejąc, aż do lat 80 na kolejne odkrycie.

Obecnie w wapiennych skałach prowadzone są butikowe hotele, eleganckie restauracje, szykowne cocktail-bary i maleńkie galerie. Ceny nieruchomości Sassi osiągają obłędne ceny, porównywalne do tych, jakich żąda się za apartamenty na wybrzeżu amalfitańskim, czy Cinque Terre.

matera sasssi streets basilicata

matera basilicata streets matera by night

matera by night basilicata

MATERA – GWIAZDA KINA

Koniunkturę nakręcała dodatkowo obecność gwiazd kina i znakomitych reżyserów, którzy na główne miejsce akcji swoich filmów wybierali właśnie niezwykłą Materę. Najpopularniejszą realizacją był  głośny film „Pasja” (reż. Mel Gibson), a także jedna z pereł włoskiego kina, genialny „Sprzedawca marzeń” (reż. G. Tornatore).

luomo delle stelle matera

 

l_uomo_delle_stelle matera

ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ CZY PRZYKŁAD ZACOFANIA?

To, co zafascynowało mnie w Materze najbardziej, to przykład swoistego „slow life” sprzed wieków. Ten trudny teren mieszkańcy zaadoptowali odpowiednio do swoich potrzeb bez zbędnej destrukcji – rozkład pomieszczeń, ich wielkość i przeznaczenie zaplanowano zgodnie z ukształtowaniem terenu, uskokami, czy rodzajem materiału skalnego. Efektywnie wykorzystywano stałą temperaturę pomieszczeń. Pod ziemią znajduje się jeszcze ciekawszy świat wykutych w skałach cystern, zbiorników, systemów kontroli cieków wodnych, ale także grot, kapliczek, kanałów.

sassi matera basilicata

gravina river matera basilicata

Matera nocą zwala z nóg. Miasto migocze tysiącem lampek, wygląda jak góra, na której przycupnęły roje świetlików. W dole, wąwóz, którym płynie rzeka Gravina, straszy ciemną jak smoła ciemnością. Kontrast tych dwóch poziomów zachwyca, ale we mnie wywołuje też przerażenie. Wydaje mi się, że Matera, miasto po przejściach, celowo tworzy aurę niedostępności. Chce by dano jej spokój i uszanowano jej nieprawdopodobną historię.

basilicata_matera matera by night

matera by night basilicata

matera by night sassi basilicata matera

Kolejny poranek wita nas nieznośnym upałem. Krążenie po kamiennych uliczkach miasta, staje się wręcz niemożliwe. Oboje przyznajemy też, że nocleg w skalnej grocie bez okna nie jest dla nas. Brakuje nam tchu i podmuchów letniego wiatru. W tej chwili marzymy o kawie i lodach, które zmrożą mózg. W południe opuszczamy Materę onieśmieleni jej pięknem, skrępowani jej historią i pewni, że jeszcze tu wrócimy. Na wybrzeżu czeka na nas Domenico, właściciel niezwykłego hotelu, w którym spędzimy kolejne noce.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *