Bez kategorii, Kreta
Leave a comment

Loutro i region Sfakia – Kreta, jakiej nie znacie

loutro_chania_greece_grecja_ellada_crete_kreta_vryses_vrises

Uwielbiam wyspy. To uczucie bycia w innym świecie, z dala od stałego lądu i cywilizacji. Ulubiona kontrolowana izolacja. Kocham wyspy maleńkie, zamieszkane przez cztery rodziny (w tym dwie o tym samym nazwisku), kozy i owce. I te wielkie, które mogą stanowić odrębne państwo i bardzo często, nieoficjalnie, tak właśnie funkcjonują, zachowując piękną odrębność historyczną i kulturową.

Kreta to właśnie jedna z tych oryginalnych jednostek terytorialnych, w których czuję się jak w zupełnie innym świecie, chociaż to wciąż Grecja, mój drugi dom. Ponad 8000 km2 górzystej krainy, o którą uderzają granatowe wody Morza Kreteńskiego i  Libijskiego, cztery regiony tak różne od siebie, jak cztery odrębne kraje i ponad 600 000 dumnych, wyjątkowych i odważnych mieszkańców.

Swoją wycieczkę po Krecie zaczynam od miejsca, w którym poczułam się jak u bram Afryki. Miałam wrażenie, że w powietrzu unosi się piasek Sahary, a gorący wiatr, oblepiający całe ciało, przyprawia o szaleństwo zmęczony umysł. Swoją wycieczkę po Krecie zaczynam od tajemniczego regionu Sfakia i bajkowego Loutro.

Wyruszamy z Chanii wcześnie rano, aby zdążyć na statek, który wyrzuci nas na brzegu Loutro. To jedna z głównych tras Krety, wiodącą do Heraklionu, lub wewnątrz wyspy. Po kilkunastu minutach jazdy skręcamy w głąb wyspy, wpadając w zielone wzgórza i coraz wyższe wzniesienia. Wjeżdżając do miejscowości Vryses, przypominam sobie wycieczkę sprzed paru ładnych lat po tradycyjnych górskich wioskach regionu Macedonia. Ledwie zauważalne rondo, obowiązkowa apteka i jeden bankomat, kilka wiejskich sklepików, a po środku wsi ogromny platan, pod którym skupia się życie towarzyskie wszystkich mieszkańców. Kawiarnia z kutymi krzesłami gości starszych mężczyzn grających w tavli. Mają stąd nieziemski widok na rwącą rzekę, przepływającą obok po stopniach skalnych, tworząc mały wodospad. Już po 30 minutach przejażdżki zaczyna się  wspomniana podróż w inny świat, choć to nadal ta sama wyspa.

vryses_chania_river_crete_kreta_grecja_wyspy_greckie_ellada_grecja_grecos_itaka

Mijamy Vryses, wspinamy się serpentynami dróg coraz wyżej poprzez dumne Góry Białe. Przejeżdżamy wśród bezkresnych upraw winorośli, zauważając małe tabliczki z nazwami poszczególnych winnic. Te  oznaczenia kryją za niepozornymi bramami najlepszych producentów win, znanych ze swoich szczepów na całym świecie. U dołu zielone pola uprawne i srebrzące się w słońcu listki gajów oliwnych. Wkrótce bujna flora kreteńskiego interioru ustępuje miejsca rudawo-białym skałom i skromnej roślinności, która przetrwa w każdych warunkach. Znikają gaje oliwne, pojawiają się kozy, kroczące niespiesznie wzdłuż drogi i ukrywające się w cieniu przy kamiennych murkach. W dole imponujące wąwozy i porozrzucane przy drogach górskie tawerny.

crete_kreta_góry_trekking_loutro_sfakia_greece_ellada_grecos_itaka

Wjeżdżając w region Sfakia zaczynam rozumieć dlaczego o mieszkańcach tego skrawka wyspy mówi się jak o bohaterach, z nutą strachu w głosie. Muszą być tak surowi jak ta ziemia, na której z mozołem budowali swoje domy, i na której najdłużej i najskuteczniej odpierali ataki Turków i Wenecjan, próbujących podbić ich tereny. Pochodzący od greckiego plemienia Dorów, sławnych żeglarzy i piratów, mieszkańcy regionu Sfakia, wyróżniają się nietypową dla tych stron urodą – u wielu zauważycie jasne włosy, oczy i skórę, tak odmienne od mocnych, ciemnych wąsów kreteńskich pasterzy, których mijaliśmy po drodze. Sfakiańczycy to ludzie niesamowicie dumni – do tej pory w regionie obowiązuje vendetta, która nawet w obecnych czasach zbiera krwawe żniwo. Broń trzyma się w tutejszych domach jak szufelkę i zmiotkę, robiąc z niej użytek choćby dla zabawy (policzcie po drodze znaki drogowe ze śladami po kulach…).

chora_sfakion_sfakia_ellada_grecja_greece_crete_kreta_chania_grecos_itaka

Po zjeździe szalonymi serpentynami, mając na horyzoncie jedynie granat Morza Libijskiego i rude skały południowego wybrzeża, docieramy do miejscowości Chora Sfakion, skąd odpływają statki lub prom do Loutro.

Znalezione obrazy dla zapytania chora sfakion

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Szczegółowe informacje na temat rozkładu promów i cen biletów znajdziecie tutaj.

Jeśli miewacie problemy z chorobą morską lub zwyczajnie boicie się krótkiej podróży statkiem w dosyć dużym ścisku, proponuję skorzystać z dużych promów przyjmujących pojazdy (nieoznaczone gwiazdką na rozkładzie). Podróż trwa 20 min, a po drodze możecie podziwiać niesamowite formacje skalne wybrzeża i puste plaże Morza Libijskiego. Kasa biletowa znajduje się po lewej stronie wybrzeża w miejscowości Chora Sfakion (kolorowa budka otoczona tablicami ANENDYK). Duży darmowy parking znajdziecie tuż za kasami. Statki i promy odpływają z portu znajdującego się po prawej stronie miasta, tuż przed rzędem restauracji i tawern.

kreta_crete_loutro_sfakia_boat_trip_grecja_greece_ellada

Loutro to naprawdę idylliczne miejsce – kilka stylowych tawern i kawiarni rozpościera swoje stoliki wzdłuż nabrzeża. Kiedy słońce chowa się za górami, w ruch idą kolorowe markizy chroniące przed upałem. Cała miejscowość zamyka się w kilkunastu białych domach z niebieskimi okiennicami. Możecie pokrążyć między nimi, wspiąć się po stromych schodkach w towarzystwie licznych kotów, podziwiając zadbaną roślinność zdobiącą każdy kąt. Spacer po Loutro to nie tylko przedsmak Afryki z uwagi na wysoką temperaturę powietrza i brak wiatru, ale też namiastka cykladzkich miasteczek – nazywanych „chora” (xora). Nie znajdziecie tu wielkich hoteli z kompleksem basenów, ani straganów z chińskimi pamiątkami dla turystycznej masy. Są za to skromne apartamenty z nieziemskim widokiem na mały port i kilka tradycyjnych hoteli. W miejscowości obowiązuje zakaz poruszania się pojazdami kołowymi, a jedyny hałas wywołują silniki łódek w porcie. To miejsce to synonim relaksu, spokoju i harmonii.

crete_kreta_sfakia_chania_loutro_wakacje_grecos_itaka

crete_kreta_greece_greek_holiday_wakacje_w_grecji_loutro_kreta_południowa_rejs

crete_kreta_loutro_greece_grecja_ellada_moje_wielkie_greckie_wakacje_

ellada_grecja_greece_greek_holiday_moje_wielkie_greckie_wakacje_grecos_itaka_loutro_sfakia_hora_sfakion

Plaża w Loutro jest kamienista, ale posiada łagodne zejście do wody. Możecie wypożyczyć tu leżaki, łódkę, skuter czy rower wodny lub napić się czegoś orzeźwiającego w barach na nabrzeżu. Woda w Morzu Libijskim jest nieco chłodniejsza niż na północy wyspy, od strony Morza Kreteńskiego, ale w 37 stopniowym upale, jaki doświadczył nas na miejscu, kąpiel w morzu była prawdziwym wybawieniem. Morze Libijskie to też niezwykły odcień wody – mieniący się, krystalicznie czysty kolor szmaragdu i turkusu. Kolorowe łódki zacumowane w małym porcie wydawały się dosłownie lewitować nad jego powierzchnią, przeglądając się w niezwykłej tafli wody.

kreta_grecja_ellada_greek_islands_wakacje_grecja_kreta_loutro_vryses_chania

crete_kreta_loutro_sfakia_wyspy_greckie_greek_islands_ellada_greece_wakacje_w_grecji

W drodze powrotnej do Chora Sfakion podziwiamy miejscami wręcz kosmiczny krajobraz południa Krety. Biało-rudawe formacje skalne z licznymi jaskiniami kąpią się w atramentowej wodzie Morza Libijskiego. Łajba delikatnie buja, zmęczeni słońcem turyści pstrykają ostatnie zdjęcia mijanej plaży Glyka Nera (gr. Słodka Woda), do której dotrzeć można również pieszo, szlakiem górskim E4. Tych najbardziej wytrzymałych wita tam niemal pusta plaża z kilkoma leżakami, rzędem zielonych tamaryszków, rzucających upragniony cień i tawerną unoszącą się na małym pomoście. Myślę, że tak może wyglądać raj. Zwłaszcza dla nudystów, którzy chętnie odwiedzają plażę Glyka Nera.

glyka_nera_crete_kreta_ellada_greece_grecja_greek_islands_paralia_beach_najlepsze_plaże_krety_loutro_chania_sfakia

greece_grecja_ellada_crete_kreta_greek_islands_wyspy_greckie_morze_libijskie_morze_kreteńskie_góry_białe_sfakia_roumeli_grecos

chania_crete_kreta_greece_grecja_ellada_wyspy_greckie_góry_białe_glyka_nera_sfakia

W małym porcie Chora Sfakion rozleniwieni wysiadamy na ląd. Upał dał nam w kość, a łagodne bujanie morza podrażniło narząd równowagi, łapiemy więc „pion” w małej kawiarni przy nabrzeżu, łagodząc objawy choroby morskiej pistacjowymi lodami. Przed nami pasjonująca podróż w głąb kreteńskiej ziemi w świetle zachodzącego słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *