Bez kategorii, Spacer po Rzymie 1
comment 1

Spacerownik rzymski, cz. I

bar_calisto_rome_rzym_trastevere_zatybrze_italia_italy_włochy_espresso_co zobaczyć_w_rzymie

W naszej starej kamienicy na Zatybrzu trzeszczą drewniane schody. Mamy widok na ciasne rzymskie podwórko. To już tradycja. Przy otwartych oknach dowiaduję się gdzie kupić najtańsze masło i dlaczego Matteo Renzi przegra wybory. Jemy śniadanie przy wielkim stole razem z innymi gośćmi i najwspanialszą właścicielką. Rozmawia z nami w pięciu językach, parzy kawę w ogromnych kawiarkach, obiera dla każdego słodkie pomarańcze. Mówi, że marzy o śniegu. A dla nas to wyprawa po słońce.

Druga kawa w rzymskim punkcie zbornym Zatybrza – Bar S. Calisto – kolejka Włochów w drodze do pracy, starszy pan przy wejściu wydaje paragon, drugi, przy barze realizuje zamówienia. Praca na akord, fabryka, na taśmie espresso pogania espresso, maszyna buchająca parą od rana po późnej nocy, lepka lada, lepka podłoga, mocna kawa. Najlepsza jaką tu piłam.

bar_calisto_rome_rzym_trastevere_zatybrze_italia_italy_włochy_espresso_co zobaczyć_w_rzymie

Głowa w górze i ciągłe zachwyty. Miasto monumentalne! To określenie wymyślone dla Rzymu. Na Zatybrzu jeszcze spokojnie, prowincjonalnie – niskie kamieniczki z kolorowymi frontami, bruk, winobluszcz, sznurki z praniem. Przed południem wszyscy snują się sennie przecinając place i odhaczając kolejne fontanny. Dzielnica bez chodników, miejsce do wałęsania się bez celu jak paryski Montmartre.

rome_roma_rzym_trastevere+włochy_citybreak_miasto_na_weekend

trastevere_zatybrze_rzym_fellini_testaccio_co_zobaczyć_w_rzymie_spacer_po_rzymie_włochy_italia

Za Tybrem inny świat! Kamienny most, łata piasku, Isola Tiberina z restauracją i kinem pod palmami. Psy wygrzewające się w słońcu jak jaszczurki. Upragnione ciepłe powietrze w lutym (za tydzień będzie tu leżał śnieg), zrzucanie szalików. Rzymianie mijani na ulicach z dziećmi rozbiegającymi się we wszystkich kierunkach. Pod pachą gazeta, głośne rozmowy i salwy śmiechu.

rzym_rome_roma_tiber_tybr_spacer_po_rzymie_zatybrze_trastevere_isola_tiberina

isola_tiberina_trastevere_rzym_co_zobaczyć_w_rzymie_włochy_miasto_na_weekend

tybr_rzym_testaccio_zatybrze_trastevere_rome_rzym_wieczne_miasto_co_zobaczyć_w_rzymie

testaccio_rome_rzym_mercato_di_testaccio_barberini_via_marmorata_tiber_tybr_italy_italia_lazio_lacjum

Testaccio wysokie, eklektyczne, ciche, kolorowe. To żadna turystyczna wydmuszka. Prawdziwy Rzym. Domy wzniesione na terakocie po starożytnych amforach. Dzielnica dawnych rzeźni, obecnie zagłębie galerii sztuki, warsztatów, szkół muzycznych i najbardziej autentycznych knajp. Jeśli chcecie posmakować Rzymu, maszerujcie do Testaccio. Pootwierane bramy prowadzą na podwórka – ogrody. Wszyscy się tu znają, pozdrawiają, przystają na chwilę by porozmawiać. Zakupy i kieliszek wina na targu (tutaj), ciastko w Caffe Babrberini, spacer po via Marmorata.

testaccio_rome_roma_rzym_spacer_po_rzymie_włochy

Wspinaczka na Awentyn, mijamy roześmiane zakonnice i amerykańskich turystów. Na górze wielki zachwyt, aleja rozłożystych pinii i gaj pomarańczowy, widok na kamienne mosty, brunatne dachy i najmniejsze państwo świata. Sorrentino kręci swoje nienaganne produkcje na gotowym planie filmowym.

Stoimy w ogonku kolejki do bramy. Każdy przebiera nogami i czeka na swój moment. Pięć – dziesięć sekund zaglądania przez dziurkę od klucza do tajemniczego ogrodu. I następny. Ludziom nie chce się dziś czekać na tramwaj, ale będą sterczeć tu godzinami, żeby zajrzeć przez dziurkę od klucza. Ten atawizm podtrzymuje moją wiarę w ludzkość.

rzym_wieczne_miastio_awentyn_dziurka_od_klucza_zakon_rycerzy_maltańskich_włochy_roma_italy_citybreak_co_zobaczyć_w_rzymie

aventin_awentyn_ogród_pomarańczowy_rome_rzym_roma_italy_włochy_co_zobaczyć_w_rzymie

awnetyn_aventin_rome_rzym_italy_italia_włochy_vatican_watykan_katedra_ogród_pomarańczowy

awentyn_aventin_rome_roma_rzym_włochy_italy_italia_keyhole_co_zobaczyć_w_rzymie

Choć nie planowałam realizować turystycznego planu minimum – wszystko jest pod ręką. Droga przez miejski ogród różany wiedzie wprost do Circo Massimo. Największy cyrk antycznego świata – dawniej splendor, bogactwo, fontanny, obeliski, ołtarze bóstw. Dziś jak niepozorne boisko. Miejsce dla ludzi z wyobraźnią.

Rzym przyjazny, dostępny, nienachalny, taktowny. Ciepło zachodzącego słońca, chłód zimowego wieczoru. Pomarańczowa kula znika za kamienicami Zatybrza, siedzimy w milczeniu przy okrągłych, kutych stolikach. Negroni jak czysty piołun przegryzane oliwkami. Obok mężczyzna w kremowym swetrze pali papierosa za papierosem. Utwierdzam się w przekonaniu, że tylko zmarznięci południowcy wyglądają korzystnie w golfach. Kawałek dalej, szykowna starsza Włoszka otoczona dwoma owczarkami jak dywanami, czyta Jo Nesbo. 

rzym_tybr_trastevere_roma_włochy_italia_italy_rzym_zimą_luty_w_rzymie_spcer_po_rzymie

rzym_zatybrze_trastevere_zatybrze_italy_włochy_spacer_po_rzymie

trastevere_rzym_rome_włochy_italia_spacer_po_rzymie_luty_w_rzymie_lazio_lacjum_isola_tiberina

Wracamy na swoją stronę Tybru, butelka wina bez ogłady, wielka pizza z jajkiem i makaron z masłem w Ivo a Trastevere. Czytałam u Eleny Kostioukovitch, że to kuchnia ukształtowana przez podniebienia papieży. Jadali pawie i kapłony, w Wielki Post zaledwie bulion z płaszczki. Kler od wieków nie grzeszy skromnością. Znowu rozmowy o wyższości życia włoskiego nad jakimkolwiek innym życiem.  Masło i wino uderza do głów.

Ostatnie digestivo w Freni i Frizioni. Bar w dawnym warsztacie samochodowym, kryształowe żyrandole i chmara identycznych brodatych barmanów. Tyber w zasięgu wzroku, wystarczy przejść przez ulicę i wkroczyć w nocne Wieczne Miasto. Po północy jest tu jeszcze bardziej tłoczno i głośno, z trattorii wytaczają się ostatni goście, uliczni artyści zwijają sztalugi. Wracamy do skrzypiących schodów i ciszy rzymskiego podwórka.

freni_e_frizioni_rome_roma_rzym_trastevere_zatybrze_spcaer_po_rzymie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *