Polska, Roztocze
Leave a comment

Wakacje w Polsce – Roztocze

Roztocze – region nazywany polskim Biegunem Słońca. Szczęśliwiec taplający się w cieple najdłużej w roku. I wierzcie mi lub nie, ale to się tutaj czuje. Podobnie jak na włoskim południu – czas zwalnia, problemy rozpływają się w wibrującym sierpniowym upale, od nadmiaru pierogów z poziomkami różowieją policzki, a zmęczone wędrówką stopy koi chłodna, szemrząca rzeka Wieprz.

Szczerze mówiąc nie wiem, czy wybrałabym się szybko na Roztocze, gdyby nie Festiwal Języka Polskiego organizowany w Szczebrzeszynie. Moja ignorancja szybko dostała przytyczka w nos – Roztocze, a dokładniej Roztocze środkowe, bo musicie wiedzieć, że jest to bardzo rozległy region Polski, sięgający aż po Podole, skokietowało mnie beznadziejnie. Wpadłam jak śliwka w kompot!

Pozwólcie jednak, że zacznę od opisania sprawcy tego zamieszania, czyli niezwykłego

FESTIWALU JĘZYKA POLSKIEGO W SZCZEBRZESZYNIE

Miasto trafione w dychę, no bo gdzie indziej mogłoby się odbywać święto naszych szumiących i syczących głosek, pokaz wygibasów języka? Szczebrzeszyński festiwal to także najprzyjemniejsze, letnie święto literatury. Wyobraźcie sobie ukrytą w zaroślach, szemrzącą rzekę Wieprz, zielone polany usłane kolorowymi kocami i setki oczu wgapione w swoich ukochanych pisarzy, którzy pod szumiącymi dębami opowiadają o cudzie tworzenia.

Przez festiwal przewinęły sie już tak wybitne nazwiska jak: Wiesław Myśliwski, Adam Zagajewski, Olga Tokarczuk, Małgorzata Rejmer, Marcin Wicha, Anna Bikont, Remigiusz Mróz i wielu innych. W ciądu dnia autorzy odpowiadają na setki pytań, biorą udział w meczach poetyckich, czytają fragmenty różnych utworów, podpisują książki, a Adam Wajrak porywa chętnych na spacery po zielonej okolicy (w tym roku w poszukiwaniu chomika europejskiego). Ciepłe, sierpniowe wieczory kończą kameralne koncerty pod gwiazdami.

Roztocze

Roztocze

Roztocze

Dla dzieci przygotowano specjalny program Mała Stolica Języka Polskiego z mnóstwem atrakcji, np. wspólne pisanie księgi marzeń i skojarzeń, warsztaty musicalowe, literackie, czytanie najdziwniejszych książek świata. Kuratorem tych wydarzeń jest niezrównana Katarzyna Stoparczyk.

To opis w telegraficznym skrócie ponieważ nad tym festiwalem mogłabym się rozpływać godzinami. Niesamowite połączenie świetnej organizacji, trafionego miejsca i ludzi o podobnych zainteresowaniach. Oprócz tego, na miejscu świetnie karmią lokalnymi produktami!

INNE FESTIWALE ROZTOCZA

Wierzcie mi, Roztocze warto odwiedzić bez żadnego ważnego powodu, ale można też skumulować przyjemności biorąc udział w innych, bardzo ciekawych festiwalach regionu: Zamojskie Lato Teatralne, Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu, Festiwal Kultury Pogranicza Folkowisko czy moim zdaniem, najbardziej interesujący Land Art Festiwal.

W roku 2020r., pomimo szalonego czasu, każdy z organizatorów potwierdził terminy festiwalowych atrakcji.

WAKACJE NA ROZTOCZU:

KAJAKI

Zdecydownie atrakcja numer jeden! Pięknych tras o bardzo różnych poziomach trudności jest tutaj zatrzęsienie. Swoje wodne przygody przeżyją tu nawet najmłodsi. Roztoczańskie trasy spływów są bezapelacyjnie najbardziej sielskimi i malowniczymi trasami w Polsce. Koryta rzek porastają lilie wodne, wysokie trawy i oczary. Kawałek dalej wpływacie pod baldachimy wielkich drzew, a tuż za zakrętem mijacie stare, drewniane młyny.  Kajaki na Roztoczu to kwintesencja tak modnych w tej chwili wakacji w stylu slow.

Roztocze

Najciekawsze trasy:

Dla początkujących i rodzin z dziećmi:

2-godzinny spływ Wieprzem do Zwierzyńca (Obrocz – Zwierzyniec)

2 godzinny splyw Hutki – Bondyrz I (idealna trasa dla całej rodziny)

Dla zaawansowanych i średnio-zaawansowanych kajakarzy:

5 godzinna trasa Hutki – Guciów

Spływy rzeką Tanew, np. trasa Osuchy – Pisklaki (2h) lub Osuchy – Króle Stare (6h)

SPACERY I WĘDRÓWKI

Jestem uzależniona od łażenia, więc z dziką przyjemnością zamieniłam kilometrowe spacery po betonowej dżungli na wspaniałe tereny Roztoczańskiego Parku Krajobrazowego. Najciekawsza trasa na jego terenie to zdecydowanie Bukowa Góra – malownicza droga wśród lasu pnie się w górę, ale nie męcząc, dlatego to świetny pomysł na ok 2h rodzinną wycieczkę (nawet z wózkiem).

Największą naturalną atrakcją regionu są Szumy, inaczej nazywane tu „szypotami” – fachowo rzecz ujmując, są to progi skalne, ale ja wolę romantycznie nazywać je wodospadami. Najsławniejsze szumy położone są w Rezerwacie Przyrody nad Tanwią i jednej rzeczy możecie być tam pewni w środku lata – tłumów. Niestety dla mnie oznacza to drastyczne zmieniejszenie frajdy z nasłuchiwania kaskad spadającej wody, moczenia stóp w bystrym nurcie rzeki i odpoczynku na małych polanach.

Roztocze

Dlatego koniecznie wybierzecie się podziwiać Szumy poza weekendowo lub pojedźcie od razu do Rezerwatu Czartowe Pole. Tutejsze wodospady nie są może aż tak spektakularne jak te na Tanwii, ale cała trasa (zajmuje ok. 1h) to majsterszyk Matki Natury. Drewniane kladki i mostki porośnięte mchem i oplecione bluszczem wiodą przez malownicze uskoki rzeki Sopot. Ścieżka meandruje, każąc wspinać się po schodkach, aby za chwilę schodzić w wielkim zachwycie nad tym leśnym, baśniowym widowiskiem. Piękny spacer i tłumy znacznie mniejsze.

Roztocze

Roztocze

ESPRESSO W ZAMOŚCIU

Jak mi się tam podobało! Do Zamościa skoczyliśmy na końcu podróży po Roztoczu, na szybką kawę. W tle majaczył już powrót do upalnej Warszawy i wizja tych wszystkich mało wakacyjnych obowiązków. Jednak przez godzinę, siedząc na zamojskim rynku, zapomniałam o całym świecie. Nie przepadam za tak częstymi porównaniami pt. „polska Toskania”, ale w przypadku Zamościa, czyli  „Padwy Pólnocy”, pełna zgoda. To miasto to przede wszystkim przepiękny, idealnie wymiarowy rynek z pieczołowicie odrestaurowanymi kolorowymi kamienicami i ten idealny ratusz, prawidziwa wisienka na torcie.

W pełnym słońcu i 30 stopniowym upale, sącząc zamojskie espresso al ghiaccio, naprawdę poczułam się jak na włoskiej piazzy. Jako torunianka mam pewien estetyczny kompas, znam wzorzec udanej starówki i chyba dlatego było mi tam tak dobrze. Okolice rynku to kilka równie zadbanych uliczek z klimatycznymi knajpkami, lodziarniami, galeriami i pięknymi ogrodami na kamienicznych balkonach i w ich bramach.

Roztocze

Roztocze

SKANSENY ROZTOCZA

Muzeum Wsi Lubelskiej

Zwiedzanie skansenów to dla mnie kwintesencja wakacji w dzieciństwie. Do dziś pamiętam zachwyt nad żelazkiem z duszą! Moja dziecięca wyobraźnia miała niezły ubaw. Dlatego miejsca takie jak Muzeum Wsi Lubelskiej to prawdziwa frajda, nawet 25 lat później. Tym bardziej w regionie niegdyś wielokulturowym, wielowyznaniowym, wieloetnicznym. Na 25 hektarach skansenu znalazło się miejsce dla drewnianej kapliczki przydrożnej, synagogi, cerkwi z dzwonnicą i rzymskokatolickiego zespołu sakralnego, a cały obszar, pięknie położony w dolinie rzeki Czechówki, podzielono na regiony. Jest tu nawet sektor dworski i miasteczkowy z odtworzonym prowincjonalnym miasteczkiem z lat 30. XX wieku (ba! jest i fryzjer). To naprawdę bardzo imponujące miejsce! Dwugodzinna podróż w czasie i super wspomnienia.

Roztocze

zdj. Muzem Wsi Lubelskiej

Roztocze

zdj. Muzeum Wsi Lubelskiej

zdj. Muzeum Wsi Lubelskiej

zdj. Muzeum Wsi Lubelskiej

Zagroda Guciów

Guciów to też skansen, tyle że w skali mini. Dlatego może być lepszym rozwiązaniem dla tych, którzy podróżują w gronie małych dzieci. Oprócz tego można tu połączyć przyjemne z pożyteczny – tutejsza karczma całkiem nieźle karmi lokalną kuchnią  (a to mój ulubiony rodzaj badań empirycznych nad danym regionem). Sam skansen nie ma tak ciekawych obiektów jak w Lublinie, ale warto tu zajrzeć dla opowieści przewodników. Spacerując po sielskim terenie Zagrody dowiecie się jak wyglądało życie we wsi, ale przede wszystkim przewodnicy – pasjonaci sypią jak z rękawa ciekawowstkami historycznymi o regionie. Zwiedzanie z przewodnikiem, tym bardziej dociekliwym zajmuje ok. 45 minut.

Roztocze

Skansen Pszczelarski Ulik

W wsi Mokrelipie, na obrzeżach Roztoczanskiego Parku Narodowego, małżenstwo pasjonatów-przczelarzy prowadzi gospodarstwo, w którym nie tylko dowiecie się zadziwiającyh faktów o samych pszczołach, ale też poznacie zasady pracy i narzędzia bartników i pszczelarzy, obejrzycie zabytkowe ule, a przede wszystkim spróbujecie przeróżnych, bardzo oryginalnych rodzajów miodu (np. nawłociowy, mniszkowy czy fasolowy).

PIWKO W ZWIERZYŃCU

Nie udało nam się dotrzeć do Zwierzyńca, za dużo atrakcji na raz, ale na pewno będzie to pierwsze miejsce, które odwiedzę po powrocie na Roztocze. Koniecznie muszę zobaczyć letnią rezydencję Zamoyskich z prywatnym parkiem, zwierzyńcem i własną górą. To tu, zakochany po uszy Sobieski odwiedzał swoją Marysieńkę. Podobno niesamowite wrażenie na przyjezdnych robi sławny barokowy kościołek na wodzie – wieczorami podświetlany, odbija się w tafli magicznym blaskiem. Nie ominę też na pewno browaru Zwierzyniec – mieliśmy okazje chłodzić się ich piwem i chętnie to powtórzę. Wszak Roztocze i Lubelszczyzna to królestwo chmielu, który malowniczo porasta tutejsze pagórki.

PLAŻOWANIE – ZALEW RUDKA I STAWY ECHO

Jeśli mało Wam wodnych atrakcji na kajakach, można poleniuchować na dwóch kąpieliskach w pobliżu Zwierzyńca. Zarówno Zalew Rudka, jak i kąpielisko przy Stawach Echo są strzeżone i wyposażone w całą letnio-wypoczynkową infrastrukturę. Przed plażingiem, warto sprawdzić poziom wody w Stawach Echo, niestety te tereny wysychają w szalonym tempie.

KRAINA DZIECI – ETNO ROZTOCZE

Sama dzieci nie posiadam, ale od zachwyconych rodzin wiem, że to miejsce obowiązkowe, jeśli podróżujecie całą bandą. Wygląda to tak – przeszczęśliwe dzieci rozbiegają się po ogrodzie edukacyjnym, w którym gotują w kuchni błotnej, łażą po domkach na drzewie, wdrapują się na wzgórze ze zjeżdżalnią, pomykają po ścieżce bosych stóp, a rodzice tym czasie mogą zrelaksować się na hamakach z jednym okiem czuwającym, drugim sennie przymkniętym. Można przyjechać z własnym prowiantem albo kupić na miejscu zdrowe przekąski. Potem pozostaje już tylko odciągnąć każdą laotorośl od zabawy i zmusić wielkim przekupstwem do powrotu do domu.

Roztocze

zdj. Etno Roztocze

zdj. Etno Roztocze

ROZTOCZE – GDZIE ZJEŚĆ:

Mama Jacnia – myślę, że nie zjecie na Roztoczu lepiej niż u Mamy. Najpyszniejsze pierogi z jagodami i poziomkami podawane ze śmietaną, klasyk schabowy, fantastyczne placki z cukinii, puree z bobem, rewelacyjna botwinka, zupa pokrzywowa czy ogórkowa i cała plejada takich gwiazd. Do tego piwko ze Zwierzyńca prosto z kija. To rodzinne miejsce, klimatyczne, po domowemu zawalone bibelotami i działami sztuki ludowej. Spróbujcie zgadnąć, które z nich wyszły spod ręki samej Kory…

Roztocze

Chata Rybaka – Pstrąg Roztoczański – wszyscy na Roztoczu wiedzą, że prosto z kajaków najlepiej udać się na rybkę w Bondyrzu. Tutejsze pstrągi pochodzą z własnej hodowli, a właściciele znają się na tym co robią. Zupa prowansalska z pomidorami i pstrągiem prima sort. Podobnie jak pstrąg z pieca. Bywa tu tłumnie, ale miejsce jest spore i mimo rozmiarów, klimatyczne.

Inne dobre miejsca z rybami to Karpiówka Bełżec i przetwory, wyroby z gospodarstwa rybnego Smolin Fish w Rudzie Różanieckiej (sprzedają też z mobilnego sklepu, szczegóły na fb).

Galicya Cafe – Zamość – kawą z Galicya Cafe opijałam się namiętnie podczas festiwalu, dlatego w Zamościu koniecznie wybierzcie się właśnie do nich po bardzo aromatyczną, profesjonalnie paloną i parzona kawę. Przemiła obsługa na pewno pomoże w doborze. Mają też pyszne bułeczki z wiśniami i jagodami (dostępne raczej z rana, znikają w okamgnieniu).

Lodziarnia W. Garbaty – Szczebrzeszyn, ul. Targowa 10 – w niepozornym okienku tuż obok Biedronki zjecie najlepsze lody na Roztoczu. Mogłabym wrócić tam tylko dla tej idealnej, śmietankowej kulki. Serio, powinni  zbadać tę recepturę i zamknąć w Sevres jako wzorzec smaku. Poziomka i kakao też pyszne.

Winnica Lipowiec (Agroturystyka Polana & Brzozowy Dworek) – na ten temat mogłabym naskrobać osobny wpis, ponieważ Roztocze to bardzo ciekawy, młody region winiarski. W winnicy Lipowiec możecie wysłuchać historii powstania winnicy, poznać jej szczepy i oczywiście degustować piersze udane wina. Butelkę ich wytawnego Solaris proponuję kupić jako bardzo udaną pamiątkę/prezent z Roztocza.

ROCZTOCZE – GDZIE SPAĆ:

Folwark Widniówka

Miejsce z magicznym klimatem! Widniówka to dawny folwark należący do wielkiego majątku Zamyoskich. Piękna architektura otoczona pagórkami i lasem i cisza, w której wieczorami, siedząc na ganku i gapiąc się w gwiazdy, usłyszycie tupot jeża. Nam trafił się ogromny, rodzinny pokój, z przepięknym widokiem na długonogie malwy i róże. Właścieciele są przemili, bardzo pomocni, zorganizują Wam zarówno spływ kajakowy, jak i zwierzynieckie piwko, kiedy traficie tu ciemną nocą.

Folwark serwuje bardzo dobre śniadania (również w wersji wege), nie wystawne, ale przyjemnie domowe. Podawane do stołu przez młodą, uśmiechniętą obsługę, co jakoś mnie ujęło. Po posiadłości kręcą się domowe zwierzęta, w głośnikach sączy się dobra muzyka, można wygrzać się w słońcu w ogrodzie, schłodzić w nowiutkim basenie, poleżeć w cieniu starych drzew z książką. Jest mnóstwo miejsca do dziecięcych zabaw i towarzystwo przyjaznych dzieci właścicieli. Blisko stąd do każdego zakamarka Roztocza. Bardzo polecam!

Roztocze

Inne miejsca, które mogłabym rozważyć w przypadku pełnego obłożenia Folwarku to: „Brzozowy Dworek” w Lipowcu (czyli agroturystka w winnicy), „Hotel Roztocze” w Zwierzyńcu i „Siedlisko pod lasem (podobno właścicielka częstuje wszystkich pysznymi ciastkami :). Na Roztoczu znajdziecie też klimatyczne domy wakacyjne, np. Ulęgałki Roztocze.

Poczytajcie też o innych ciekawych pomysłach na wakacje w Polsce, np. na Suwalszczyźnie, Mazurach lub w Toruniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *