All posts filed under: inspiracje

Cztery włoskie uczty filmowe

Pierwszym włoskim filmem, który totalnie zawładnął moim umysłem był „Cinema Pradiso” w reżyserii Giuseppe Tornatore. Wiem, nie jestem jedyna. Przypuszczam, że większość z Was wzdycha w tej chwili z rozmarzeniem. Nie będę też oryginalna, jeśli napiszę, że najwybitniejszym dziełem, jakie moje czy do tej pory widziały jest film „La grande bellezza”. Dla mnie to obraz bez skazy. Film idealny. Absolut. Widziałam go tylko raz i boję się to zrobić po raz kolejny, aby nie utracić wzorca doskonałości. Są natomiast cztery inne filmy z Włochami w tle, które przemknęły przez polskie kina niemal niezauważone. A to wielka strata!

Rozkochaj się w mapach

  Czy pamiętacie kalendarze, w których na ostatniej stronie pojawiała się geograficzna mapa świata, a dodatkowo, najczęściej na samym początku mapa Polski (także ta z 49 województwami)? Od tych właśnie map zaczęła się moja pasja do kartografii, która ewoluowała w miłość do podróży. Obecnie na rynku możemy znaleźć tysiące atlasów, map, planów, w najprzeróżniejszych formach. W tym wpisie chciałam Was zainteresować 5 pozycjami, które mogą rozpocząć piękną przygodę ze światem, a tych opornych na geograficzną wiedzę, podniosą na duchu. Wszak czytanie mapy może być wciągające, nawet jeśli nie cierpimy przeliczania skali, a podawanie współrzędnych geograficznych znamy tylko z internetowych wyszukiwarek.

Gdzie warto jeść i pić we Włoszech? Historia niezwykłego przewodnika.

16 grudnia 1986 roku, w mroźne, miejscami śnieżne popołudnie, na świat przychodzą dwa wspaniałe dzieła. Pierwszym, jestem ja! Drugim, najważniejsza organizacja – wyrocznia w kwestii włoskich smaków i trendów, Gambero Rosso (Czerwona Krewetka). Przypadek? Nie sądzę! Poznajcie historię przewodnika po włoskich winach i restauracjach, który do dziś pozostaje najbardziej prestiżowym wydawnictwem, a podczas podroży do Włoch samoistnie wyznacza najważniejsze szlaki fanatyków włoskiej kuchni.

For all travelers who have a free spirit – świąteczna inspiracja

Jako osoba przeliczająca każdą parę szpilek na możliwość kolejnej podróży, uważam, że nie istnieje prezent lepszy od biletu lotniczego lub tajemniczej wyprawy w nowe miejsce. Nieważne, czy jest to pobyt w domku typu „brda” w Borach Tucholskich, czy luksusowa podróż na prywatne wyspy Polinezji. Jednak rozumiem potrzebę przygotowania, planowania i chęć uczestniczenia w wyborze idealnego kierunku. Przeszkodą, chwilową lub na dłuższą metę, mogą się także okazać koszty podróży. Istnieje jednak prezent idealny dla każdego podróżnika. Piękny, dostępny finansowo, a jednocześnie, luksusowy i przede wszystkim, ponadczasowy.

Pamięć smaku

Czy znacie swoje najmocniejsze doznanie smaku? Czy niczym Proust, ukryliście pamięć w swojej własnej „magdalence”? Anthony Bourdain w swoich książkach wspomina o świeżo wyłowionych ostrygach, posądzając ich niesamowity smak, o wytyczenie drogi życiowej. Andrzej Stasiuk przywołuje zapach wiejskiego chleba i smak ciepłego jeszcze, krowiego mleka. Moim najmocniejszym wspomnieniem jest kwaśność zielonych i żółtych papierówek, z których, w każde wakacje powstawał kompot idealny.